Kamila
Usiadłam przy toaletce i z niedowiarzaniem przyglądałam się sobie w lustrze. Nagle błyskawicznie się oderwałam.
-A jednak się malujesz!-wykrzyknęła Zuzia z drugiego końca pokoju. Usiadłam jak zbity pies.
-Co mówiłam o wchodzeniu do mojego pokoju?-spytałam mierząc ją wzrokiem
-Tak wiem, NIE WCHODZIĆ!-podkreśliła ostatnie dwa słowa w zdaniu- Ja po szminkę, najlepiej różową, dasz-spytała
-Jasne-obkręciłam się na obrotowym krześle. Otworzyłam pierwszą lepszą szufladkę i rzuciłam jej szminkę.
Gdy już Zuzia wyszła głęboko westchnęłam i znów zaczęłam się przyglądać mojej twarzy. Dałam trochę pudru, oczy podkreśliłam jasną czarną kredką a usta zrobiłam na różnaną czerwień. Wstałam od toaletki i podeszłam do szafy, niemogłam znaleźć pasujących ubrań. W piżamie wyszłam z pokoju i przeszłam cicho przez korytarz. Weszłam do pokoju Juli i zabrałam sukienkę która leżała na łóżku. Przeskoczyłam schoody co dwa stopnie i wbiegłam do toalety. Ubrałam szybko sukienkę i wróciłam do pokoju. Poprawiłam włosy i wyszłam przed dom w poszukiwaniu mojego samochodu. Podeszłam do kremowego citroena 6.
Julka
Wyszłam z łazienki i podeszłam do łóżka na którym powinna leżeć moja sukienka. Nie było jej. Przymróżyłam oczy i przyjrzałam się uchylonym drzwiom. Westchnęłam i podeszłam do szafy, wziełam bardzo podobną sukienkę i przebrałam się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz